Rozgrzewka to podstawa

  • Wczoraj, 13:02
  • JG
Rozgrzewka to podstawa fot. archiwum prywatne Mateusz Dłutowski
Mateusz Dłutowski pochodzi ze Strzelec Opolskich. Dawniej grał w klubie Piast Strzelce, teraz zasila LZS Starowice i gra w reprezentacji Polski lekarzy. Jest rezydentem Ortopedii i Traumatologii Narządu Ruchu w Dolnośląskim Szpitalu Specjalistycznym we Wrocławiu. Od kilku lat jest licencjonowanym lekarzem Polskiego Związku Piłki Nożnej. Pełnił funkcję szefa sztabu medycznego Odry Opole, leczył również piłkarzy Śląska Wrocław, a obecnie jest lekarzem reprezentacji Polski w piłce nożnej poniżej 19. roku życia.

Głównie zajmuje się pan leczeniem piłkarzy profesjonalistów. Jakich najczęściej doznają urazów?

Jest ich całe multum. Najczęściej są to urazy mięśniowe, naciągnięcia, przeciążenia, urazy skrętne stawów skokowych, kolanowych. W większości są to urazy kończyn dolnych, ale tak samo może coś stać się z rękami, ramionami czy mięśniami brzucha. 

Zawodowi sportowcy wiedzą jak przygotować się do aktywności fizycznej, amatorzy już niekoniecznie. Czy można uznać, że rozgrzewka jest pewną formą zabezpieczenia przed urazem?

Tak, rozgrzewka to podstawa. Należy pamiętać, że trzeba ją dopasować pod trening i dyscyplinę jaką uprawiamy. U piłkarza, biegacza będzie wyglądała inaczej niż u osoby, która podnosi ciężary. Poza tym trzeba mieć odpowiednie obuwie, sprzęt i przygotowanie mentalne. Nie można iść na trening z głową w chmurach, musimy się skupić na tym, co robimy i jaki mamy cel treningowy.

Jeżeli nie spełnimy tych warunków możemy doznać kontuzji. Co jest najczęściej spotykane u sportowców amatorów?

Sposobów doznania kontuzji również jest cała gama. U sportowców amatorów dość często dochodzi do urazów przeciążeniowych, m.in w zakresie stawów, więzadeł, ścięgien. One wynikają właśnie z nieodpowiedniego przygotowania motorycznego, ze złego doboru obciążeń treningowych czy nawierzchni, na której ćwiczymy. To wszystko jest wieloczynnikowe. Warto pamiętać, że po trzydziestym roku życia elastyczność tkanek nie jest już tak dobra jak wcześniej. Tkanki, układ nerwowy wymagają czasem więcej czasu na regeneracje. Do tego dochodzi nieodpowiednia dieta, brak jakiejkolwiek regeneracji. 

Czy zdarzają się kontuzje, które całkowicie mogą ich wyeliminować z uprawiania sportu?

Prawdę mówiąc to rzadko kiedy tak się dzieje. Możliwości rehabilitacyjne, diagnostyczne są znaczne większe niż kiedyś i w większości przypadków dają możliwość powrotu do zbliżonego poziomu formy sportowej. Kluczem w tym wszystkim jest właściwa współpraca na linii pacjent, lekarz, fizjoterapeuta, trener przygotowania motorycznego. Leczenie jest pracą zespołową, wymaga często czasu, cierpliwości i planu działania. Ważne są też chęci pacjenta, choć jeśli chodzi o piłkarzy zawodowców to często muszę ich powstrzymywać, bo szybko chcą wracać do gry. Uważają, że skoro nic ich już nie boli to mogą wrócić na boisko. To jednak jest zgubne i trzeba być ostrożnym, bo przy zbyt szybkim powrocie może dochodzić do nawrotów kontuzji. 

Oczekiwania sportowców zawodowych są też inne niż niesportowców. Sam gdybym nie grał w piłkę mógłbym pewnych rzeczy u siebie nie leczyć i potrafiłbym normalnie funkcjonować. W młodym wieku trzykrotnie zerwałem więzadła krzyżowe, łącznie prawie dwa lata musiałem się rehabilitować. Cieszę się wróciłem do piłki nożnej, jeżdżenia na nartach. A kontuzje sprawiły, że podszedłem do piłki nożnej od strony lekarskiej.

 

JG

Podziel się:

Oceń:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe