Bawią, czarują i zaskakują

  • 11.08.2021, 08:24
  • JG
Bawią, czarują i zaskakują Dominik i jego 9-miesięczna córka Sofia. - Kiedy mała podrośnie będziemy występować razem, planuję robić sztuczkę z ogniem na motorze. Sofinka będzie stała na moich ramionach i wymachiwała płonącymi kulami, a ja będę wykonywał triki. Już ćwiczymy równowagę, mała staje mi na dłoni - opowiada.
Tradycja tej wyjątkowej rodziny liczy już ponad 300 lat. Od kilku dni na terenie naszego powiatu mieszkańcy mogą oglądać magiczne występy rodziny Kellner z Czech. Grupa była m.in. w Szymiszowie, Rożniątowie, Grodzisku, aż wreszcie przyjechała do gminy Kolonowskie. W zeszłym tygodniu odwiedziła Spórok, teraz jest w Staniszczach Wielkich, a następnie przejedzie do Staniszcz Małych.

- Wszystko zaczęło się od mojego praprapradziadka i na przestrzeni lat przechodziło z ojca na syna. Mój dziadek był bardzo mocno zaangażowany w iluzję, pomagała mu babcia i dzieci. Nawet kiedy już nie mógł występować, bo był bardzo schorowany, to jeździł z nami i np. włączał muzykę czy światła. Kochał to - mówi dwudziestoletni Dominik, który na scenie występuje jako komik Kewin.

Kilkunastoosobowa grupa to rodzina - córki, synowie, ciotki, wujek, siostry, bracia, babcia. Są tutaj wszystkie pokolenia, a najmłodsze dzieci, które podróżują z familią Kellner to niespełna dwumiesięczne bliźniaki.

- Też jak miałem dwa miesiące to jeździłem z rodzicami i rodziną w trasę. Kiedy miałem dwa lata kupili mi garnitur i już byłem na scenie. Od małego obserwowałem to, co robią moi bliscy i zawsze chciałem być komikiem. Uwielbiam rozśmieszać ludzi i cieszę się, kiedy dobrze się bawią - dodaje Dominik.

Familia w każdej wiosce występuje przez trzy dni i prezentuje dwugodzinny program. Jest śmiesznie, poważnie, momentami strasznie. Można zobaczyć pokazy iluzji, hiponozę, sztuczki z kartami, połykanie ognia.... Swój dobytek Kellnerowie przewożą w samochodach kempingowych, w busie ułożone są rekwizyty do występów, na lawecie namiot. Dodatkowo są dwie osobówki.

- W trasie jesteśmy od marca do połowy listopada, czasem nieco dłużej. Nie jest łatwo prowadzić takie życie, bo ciągle musimy znajdować chętne wioski, zadbać o reklamę, o to, żeby ludzie przyszli i żeby im się podobało. To nie jest tak, że rozłożymy namiot i cały dzień odpoczywamy, aż do występu. Od razu po śniadaniu jadę w teren, kiedy przyjeżdżam to mam chwilę, żeby się wykąpać i przygotować do występu. Później trzeba już się skupić na pokazie - mówi młody artysta.

Dominik, który na scenie czuje się jak ryba w wodzie, nie chciał nam zdradzić, ani trochę, jak wykonywane są sztuczki np. z lewitacją.

- To jest magia, po prostu - śmieje się. - Przez wiele lat pracowaliśmy na to, co teraz mamy i ciągle się uczymy. Nie odgapiamy od nikogo, bo chcemy być oryginalni i niepowtarzalni - dodaje.

Choć namiot, w którym odbywają się występy jest cyrkowy, pokaz rodziny najlepiej nazwać magicznym kabaretem z iluzją. Kellnerowie zwiedzili już sporą część świata, byli w Hiszpanii, Bułgarii, Słowacji, Włoszech... Dominik przyznaje jednak, że do Polski zawsze chętnie wracają i bardzo dobrze się tu czują.

- Jesteśmy przyzwyczajeni do bycia tutaj. Lubimy Polaków, bo jak np. coś nam się zepsuje to od razu nam pomagają, są też gościnni. Lubią dobrą zabawę i kabarety. Przez pandemię prawie dwa lata nie jeździliśmy, dlatego teraz będziemy w trasie, dopóki nas nie zatrzymają - mówi Dominik.

Rodzina w Czechach ma swój dom. Kiedy nie występuje, wtedy dzieci normalnie chodzą do szkoły. Kiedy trwa sezon uczą się zdalnie, a do szkoły jeżdżą pisać sprawdziany i zdawać egzaminy.

- Nie chciałbym prowadzić innego stylu życia. Dopóki zdrowie pozwoli to chcę być na scenie. W zimę postanowiłem sprawdzić, jakie życie prowadzą inni ludzie, dlatego poszedłem do normalnej pracy. W pierwszej wytrzymałem miesiąc, w drugiej trzy... Nie mógłbym pracować na etat przez osiem godzin. Jestem przyzwyczajony, że u nas ciągle się coś dzieje, muszę być ciągle w ruchu - dodaje Dominik.

Ci, którzy nie widzieli w tym roku występu familii Kellner mogą to jeszcze nadrobić w Staniszczach lub szukając ich w okolicznych miejscowościach. Pozostali muszą czekać co najmniej cztery lata, aż do kolejnej wizyty grupy magików w naszym powiecie.

 

JG

Podziel się:

Oceń:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe