Sery, makaron i wino

  • 22.09.2020, 12:27
  • Romuald Kubik
Sery, makaron i wino
Lokalne produkty w dużych sieciach handlowych

Każdy produkt jest inny. Każdy ma inną rynkową historię i kulinarne przeznaczenie. Jedno je łączy - są wytwarzane lokalnie, na terenie powiatu strzeleckiego i trafiają do wielkich sieci handlowych.

Byliśmy w Realu

Od ponad 30 lat - jak podlicza właściciel Edmund Sowa - w Łaziskach produkowane są sery domowe smażone z kminkiem Tesa. Próżno jednak szukać ich u drobnych sklepikarzy.

- Od wielu lat produkujemy dla dużych sieci - mówi Sowa. - Byliśmy w Realu, obecnie - w Tesco.

Produkty z Łazisk można też kupić w sieci supermarketów i hipermarketów spożywczo-przemysłowych Leclerc.

- O sieci się walczy, ponieważ to jest najpewniejszy handel - przyznaje producent. - Dystrybuujemy nasze sery przez firmy logistyczne. Zdarzało się, że produkowaliśmy po 3 tony tygodniowo. Hurtowe ilości są bardziej opłacalne. Nie interesuje nas sprzedaż w małych sklepikach, ponieważ to się po prostu nie opłaca.

Sery Tesa trafiają do centralnych magazynów sieci Tesco w Warszawie, a stamtąd rozwożone są po całym kraju.

W naszych Kauflandach

Nieco krótszą rynkową historię mają sery domowe smażone Fan-Agri z Kolonowskiego. Na stronie internetowej firmy można przeczytać, że są produkowane z sera twarogowego chudego i tłustego (pochodzącego z mleka naturalnego krowiego), poddanego działaniu kwaśnego węglanu sodu, pasteryzowane, z dodatkiem soli kuchennej i dodatków smakowych (kminku, czosnku). Do produkcji nie używa się żadnych konserwantów. Do tego powstają według starej receptury, z uwzględnieniem bardziej pracochłonnego procesu gliwienia (zmiany pod wpływem drobnoustrojów), nawiązują do sprawdzonych XIX-wiecznych śląskich tradycji kulinarnych...

Założyciel marki, Piotr Anderwald, przyznaje, że sery Fan-Agri są dostępne zarówno w mniejszych sklepach, jak i w sieci Kaufland.

- Szukaliśmy różnych sieci, nie wszystkie są zainteresowane produktami mniejszych producentów - mówi. - Rozmowy z Kauflandem trwały długo. W sieci można nas znaleźć od 7 lat.

Produkt, zanim trafił na półki hipermarketu, musiał przejść pozytywną weryfikację smaku i ocenę szaty graficznej opakowania. Trzeba było ustalić terminy dostaw, sposób dystrybucji. Fan-Agri nie wozi produktów na magazyn centralny, lecz sam dostarcza do poszczególnych sklepów.

- Nasze sery są w Kauflandach w części województw opolskiego i śląskiego. Nie ma nas np. w Nysie i Namysłowie. Dystrybucję prowadzimy w promieniu ok. 150 km - mówi Anderwald. - Wszystkie szczegóły współpracy ustalaliśmy z dyrekcją z Wrocławia. Sklepy przesyłają nam tylko zamówienie. Dla nas najważniejsze jest, że sieć jest sumiennym płatnikiem. Nie trzeba monitować w sprawie niezapłaconych faktur. Należności regulowane są terminowo, co pozwala zachować płynność finansową.

Fan-Agri nie musi się martwić, jeśli część towaru nie zostanie sprzedana przed upływem terminu przydatności do spożycia.

- Tym martwi się Kaufland. Sama sprzedaż też zależy od operatywności obsługi marketu. Jeśli ser leży na półce na wysokości wzroku klienta, najpewniej sprzeda się lepiej niż w przypadku, gdy położy się go na dolnej półce, gdzie klient musi się schylać - mówi przedstawiciel regionalnej marki. - Sklepy mają swoją politykę rozmieszczenia towarów, co chwilę coś przestawiają, żeby klient szukał produktu. Wtedy jest okazja, że zauważy jakiś inny... My nie ingerujemy w te zasady - dodaje.

Sery Fan-Agri można znaleźć na półkach Kauflandu w Strzelcach.

Bifej w Biedronce

Krystian Staś - producent makaronu z Krośnicy - zdradza, że na stałe jego firma współpracuje z sieciami Dino, Aldi i Biedronka.

- Sprzedaż w marketach ma akcyjny charakter. Są to tzw. akcje in-out - mówi Staś.

Nazwa akcji pochodzi z języka angielskiego: „wchodzi-wychodzi”. Polegają one na czasowym wprowadzeniu produktu danej marki do sprzedaży w sieci sklepów np. z okazji świąt. Supermarkety coraz chętniej współpracują z markami, których produkty nie goszczą na stałe na ich półkach, głównie z chęci urozmaicenia asortymentu. Jak zauważają znawcy, akcje „in-out” są krótkoterminowe, dlatego sieć nie ponosi dużego ryzyka ich niepowodzenia. Za to mniejsze marki mogą dotrzeć do większej rzeszy konsumentów, którzy nigdy nie dowiedzieliby się o istnieniu ich produktów.

- Nasza współpraca z sieciami handlowymi trwa już trzy lata, akcje prowadzone są mniej więcej trzy razy do roku - mówi Krystian Staś. - Nasz makaron spełnia kryteria produktu premium, co wiąże się z dodatkowymi audytami w zakładzie produkcyjnym. Sieci stawiają naprawdę duże wymagania co do jakości makaronu.

Kiedy w marketach trwa akcja „in-out”, krośnickie makarony można znaleźć w całej Polsce pod marką Śląski Bifej, niekiedy sieci chcą, żeby producent dostarczył towar pod innym szyldem, jaki wyznaczą.

Wino z Lidla

Najmłodszym lokalnym produktem w dużej sieci handlowej jest wino z Winnicy Rodzinnej Cwielong-Olszewski z Balcarzowic.

- Pewnego dnia zjawił się u nas jakiś pan i zakupił po 2 butelki wina z każdego rodzaju - mówi Marcin Cwielong, współwłaściciel winnicy. - Krótko po tej wizycie skontaktował się z nami sommelier z Lidla i poprosił o przygotowanie cuvée. Jest to połączenie kilku win różnej odmiany, z których wydobywa się najlepsze właściwości i aromaty, by uzyskać jak najlepszy balans. Sporządziliśmy takie wino i wysłaliśmy do oceny specjalnej komisji. Nie minęły trzy dni, a przedstawiciele Lidla zatelefonowali, że są zainteresowani wszystkimi winami, jakie mamy w ofercie.

Właściciele winnicy zgodzili się wziąć udział w okazyjnej akcji Lidla „Polskie wina”. Zostali do niej zaproszeni razem z dwiema innymi polskimi winnicami: Srebrną Górą i Niemczańską.

- Gdybyśmy chcieli na stałe wejść na sklepowe półki, musielibyśmy produkować ok. 100 tysięcy butelek rocznie, a to obecnie nierealne. Jesteśmy małą rodzinną winnicą, która działa na lokalnym rynku. Liczymy na to, że w przyszłym roku znów uda się podjąć okazjonalną współpracę z Lidlem - mówi Marcin Cwielong.

Co ciekawe, wina z Balcarzowic można kupić w sieci w całej Polsce - prócz Opolszczyzny.

- W regionie jest wiele małych sklepów, które dystrybuują nasze wina, pomogły nam zaistnieć na rynku, dobrze układa się nasza współpraca. Chcieliśmy fair potraktować lokalny rynek, nie doprowadzając do konkurencji z marketem - dodaje Cwielong.

Wszystkim producentom produktów wytwarzanych lokalnie gratulujemy sukcesów rynkowych i życzymy, by w ich specjałach rozsmakowała się cała Polska!

Romuald Kubik

Podziel się:

Oceń:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe