Myśl, gdzie stoisz!

  • 15.09.2020, 12:10
  • Romuald Kubik
Myśl, gdzie stoisz!

Wśród licznych przeciwności losu, z jakimi spotyka się przeciętny kierowca, istnieje taka, dla której rezerwuje specjalne przekleństwa. Są tak zwane „stojaki”, czyli przechodnie, którzy stoją sobie tuż przed pasami, ale nie mają zamiaru przez nie przejść. Czasem jest to zamyślona osoba lub znajomi, których tak pochłonęła dyskusja, że nie zdają sobie sprawy z problemów, jakie sprawiają. Kierowca nadjeżdża, widzi przechodnia przy pasach i zakłada, że zaraz wejdzie na jezdnię. Kulturalnie się zatrzymuje, a kiedy okazuje się, że zrobił to niepotrzebnie, odjeżdża z podniesionym ciśnieniem. Oczywiście każdy następny samochód zachowuje się tak samo i ruch pojazdów ulega zakłóceniu.

- Z taką sytuacją zetknąłem się już wielokrotnie - przyznaje komendant powiatowy policji w Strzelcach Opolskich Arkadiusz Chętnicki. - Ostatnio, kiedy przejeżdżałem przez Jemielnicę, przy przejściu dla pieszych stał pan z rowerem. Zatrzymałem się, żeby go przepuścić, a wtedy okazało się, że pan sobie tylko odpoczywał i nie miał wcale zamiaru się ruszyć.

Najgorsze, że nie ma żadnego przepisu zakazującego takiego zachowania pieszych. Każdy może podejść do pasów i tkwić tam, paraliżując ruch samochodów. Policjant może tylko takiej osobie zwrócić uwagę, lecz nie może za podobne zachowanie ukarać.

Pamiętajmy, że gdy chcemy odpocząć lub porozmawiać, lepiej nie robić tego w sąsiedztwie przejścia dla pieszych! Kierowcy i piesi powinni się nawzajem szanować!

Dziurawe prawo

Obecne przepisy nakazują ustąpienie pierwszeństwa tylko osobie, która już weszła na przejście dla pieszych. Jeżeli ktoś tkwi przy pasach, to takiego „stojaka” można więc jeszcze zignorować, lecz ma się to wkrótce zmienić. W życie wejdzie nowe prawo, do którego ustanowienia przyczynił się głośny wypadek na przejściu dla pieszych w Warszawie.

Młode małżeństwo spacerowało z dzieckiem w niedzielne słoneczne popołudnie. W pewnym momencie zaczęli przechodzić przez jezdnię. Na pasy pierwszy wszedł mężczyzna, a kilka kroków za nim kobieta z wózkiem. Jeden samochód zatrzymał się przed pasami, lecz zza niego z ogromną prędkością nadjechało podrasowane BMW. Kierowca zaczął hamować 30 metrów przed przejściem, nie wyhamował i przechodzący prawidłowo mężczyzna zginął na miejscu.

To wydarzenie znacznie przyspieszyło pracę nad nowelizacją przepisów drogowych, które będą brzmiały następująco: „Kierujący pojazdem, zbliżając się do przejścia dla pieszych, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność, zmniejszyć prędkość tak, aby nie narazić na niebezpieczeństwo pieszego znajdującego się w tym miejscu lub na nie wchodzącego, i ustąpić pierwszeństwa pieszemu wchodzącemu na to przejście albo znajdującemu się na tym przejściu”.

Nowelizacja nakłada co prawda na pieszego obowiązek zachowania szczególnej ostrożności przy przekraczaniu ulicy, lecz nie ma ani słowa o tym, że stanie przy przejściu jest zabronione. Zachodzi niebezpieczeństwo, że ktoś będzie chciał tę lukę w prawie wykorzystać. Można wyobrazić sobie sytuację, w której wystarczy kilka osób, które będą sobie po prostu stały na chodniku przed przejściem i każdy kierowca będzie musiał się przed nimi zatrzymać. W ten sposób można sparaliżować całe miasto...

Rzeźnia na pasach

Wprowadzenie nowych przepisów jest bardzo potrzebne. Ma ostatecznie zlikwidować problem wypadków na przejściach. Polska pod tym względem przoduje w Europie. W ubiegłym roku doszło u nas do 3696 wypadków na przejściach dla pieszych. Niemal wszystkie osoby zostały ranne. 250 zginęło. Potrącenie na pasach jest w Polsce trzecią najczęstszą przyczyną wypadków z winy kierujących!

W krajach, w których podobne przepisy drogowe funkcjonują już dawno, problem potrąceń na pasach praktycznie nie istnieje.

Romuald Kubik

Podziel się:

Oceń:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe