Opolskie Dziouchy...

  • 06.04.2021, 20:52
  • RED
Opolskie Dziouchy... fot. archiwum prywatne Opolskie Dziouchy to projekt promujący artystów i twórców ludowych związanych z Opolszczyzną
To grupa osób przepełnionych pasją. To artystki, które rozpowszechniają wzornictwo opolskie, motywy kwiatowe zaczerpnięte z opolskiej kroszonki, przenosząc je na różne przedmioty użytkowe - od kubków, filiżanek, toreb, zawieszek, broszek, bombek, lampionów i wiele innych. Każda rzecz, stworzona jest ręcznie z dbałością o detale, co sprawia, że jest wyjątkowa i unikatowa.

Początkowo projekt pn. Opolskie Dziouchy miał na celu odświeżenie wzoru opolskiego i pokazanie go w nowoczesnej, bardziej designerskiej formie. Jednak po pewnym czasie, zaczęły napływać pytania o tradycyjnie malowaną porcelanę. Twórczynie nie ograniczyły się tylko do promocji produktu. Kolejnym celem projektu stały się warsztaty, w czasie pandemii organizowane online. Działania i projekty grupy można śledzić na stronie internetowej www.opolskiedziouchy.pl oraz w mediach społecznościowych. Prace można kupić w sklepie Mandala oraz Ludowe Opole, w Muzeum Śląska Opolskiego, a także w Muzeum Czynu Powstańczego w Górze św. Anny.

- Odczuwamy spore zainteresowanie naszą pracą. Świadczą o tym zapchane skrzynki mailowe oraz porcelana malowana nocami. Myślę, że ludziom podoba się to, co robimy. Miejsca na warsztaty znikają praktycznie w jednym dniu, to najlepiej świadczy o tym, że ludzie chcą chociaż spróbować swoich sił w tworzeniu kroszonek czy malowaniu porcelany. I my dla nich jesteśmy - mówią artystki.

Ewa Sumlińska swoją współpracę z Opolskimi Dziouchami zaczęła kilka lat temu, a wszystko za sprawą folkowego kotka, którego stworzyła, malując jeszcze amatorsko porcelanę w domu.

- Ten wzór bardzo szybko został zauważony w mediach społecznościowych i tak rozpoczęła się moja współpraca z Dziouchami, która trwa do dziś - wspomina pani Ewa.

 Co jest najtrudniejsze w malowaniu porcelany?

- Dla każdego twórcy na pewno coś innego, najtrudniej było mi po prostu zacząć. W czasach, gdy pierwszy raz chwyciłam za stalówkę wiele rzeczy było owianych tajemnicą. Jakie farby, skąd te farby, jak je rozrabiać - wspomina pani Ewa. - Najbardziej pomogła mi Agnieszka Okos, podpowiedziała, gdzie szukać, jak rozrabiać te farby. Potem to już była metoda prób i błędów. Naprawdę potrzeba mnóstwo czasu, by wyrobić sobie warsztat i  wiedzieć jak nałożyć farbę, by wyglądało to dobrze. Każdy cierpliwy może malować - teraz jest sporo warsztatów, pokazów z malowania opolskiej porcelany. Wystarczą dobre chęci i do dzieła. Ja maluję już ponad 10 lat, nadal pracuję nad warsztatem i nad kolorowaniem. O ile z samych kompozycji jestem już zadowolona, to uważam, że sposób kolorowania wymaga jeszcze szlifu. Mnie wciągnął sam proces tworzenia - dodaje.

RED

Podziel się:

Oceń:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe