Tajemnicze tunele na świętej górze

  • 16.03.2021, 17:25
  • JG
Tajemnicze tunele na świętej górze fot. zbiory Mariusza Lipoka Mariusz Lipok przy wejściu do jednego z tuneli na Górze św. Anny
Góra świętej Anny to jedno z najbardziej znanych miejsc w powiecie strzeleckim. Nie tylko ze względu na centrum pielgrzymkowe, ale również przepiękny park krajobrazowy i niestety coraz bardziej niszczejący w ostatnim czasie amfiteatr. Góra św. Anny była areną walk III powstania śląskiego, którego setną rocznicę będziemy obchodzili w tym roku.

Miejscowość skrywa również tajemnice, a jedną z nich są zagadkowe tunele. Na ich temat powstało wiele teorii, nie wiadomo dokładnie kto, kiedy i w jakim celu je zbudował. Nie ma też żadnych przekazów historycznych na ten temat, ani planów i dokumentów dotyczących obiektów. 

 - Tunele znajdują się na stromym zboczu w gęstym lesie, nieopodal drogi prowadzącej z Góry św. Anny do Zdzieszowic. Do maja 2013 roku można było jeszcze zajrzeć do ich wnętrza i próbować je zwiedzić. To tzw. "Hamburgi", których potoczna nazwa przyjęła się od wydrapanego nad jednym z wejść do tunelu napisu. Drugi taki sam napis wydrapany jest także na cegłach – na prawo od wejścia na bocznej wewnętrznej ścianie tunelu - mówi Mariusz Lipok, pasjonat historii ze Strzelec Opolskich. 

Wojsko wysadziło tunele?

 "Hamburgi" są obiektami zbudowanymi z czerwonej cegły, mają szerokość ok. 2,5 metra. Prowadzą do nich dwa wejścia, jedno oddalone jest od drugiego o ok. 50 metrów. Niektórzy mówią, że mogły prowadzić do nich nawet trzy lub cztery wejścia, ale do tej pory nie udało się potwierdzić tej informacji.  

- Obydwa tunele przebiegają równolegle na długości ok. 20 metrów, potem skręcają lekko w lewo, a po następnych niecałych 20 metrach zasypane są piachem (tworząc zwały). Czy te dwa tunele łączą się pod ziemią w jeden większy obiekt? Istnieją plotki, że zawały powstały w wyniku wysadzenia tuneli przez wojsko tuż po wojnie - mówi Mariusz Lipok. - Byłem wewnątrz tuneli, ale nie zauważyłem śladów wybuchu, np. zawalonego w wyniku eksplozji stropu sufitu, zniszczonych i popękanych cegieł. Tak przynajmniej było do momentu, gdy nawet za pomocą latarki można było oglądać strop - dalej był już tylko sam piach. Wydaje się, że nawieziono go celowo, żeby coś zabezpieczyć lub ukryć. Tylko co? - zastanawia się strzelczanin. 

Nocki i monitoring

Obecnie tego nie zobaczymy, bo wejścia zostały zamurowane i zabezpieczone specjalnymi metalowymi drzwiami z otworami wlotowymi dla mieszkających w ich wnętrzu nietoperzy. Zamieszkują tam nocki duże, które w Polsce są pod ścisłą ochroną

- W jednym z tuneli został zainstalowany monitoring, mający zapewne na celu odpędzenie nieproszonych gości. Tunele zostały zabezpieczone przez leśników z Nadleśnictwa Strzelce Opolskie. Wykonanie tych prac zostało skonsultowane z przyrodnikami oraz Regionalną Dyrekcją Ochrony Środowiska w Opolu. Można było o tym przeczytać w 2013 roku na stronie strzeleckiego nadleśnictwa. Właśnie z uwagi na te współczesne zabezpieczenia i brak dostępu do wnętrza, powstają w internecie niestworzone historie i legendy na temat tuneli - mówi pasjonat historii. 

Kraty, które zostały zamontowane przy wejściach możemy często zaobserwować również w innych podobnych obiektach, które mają na celu ochronę nietoperzy np. w sztolniach na Dolnym Śląsku.  

Dlaczego "Hamburgi"?

- Trudno stwierdzić, dlaczego wybrano takie określenie. Obok tego widocznego na bocznej ścianie napisu można było także zauważyć wydrapaną datę: "10 V 44". Według niektórych data sugeruje czas powstania tych tuneli, czyli okres II wojny światowej i wybudowanie ich przez Niemców. Wydaje mi się jednak, że ta data nie mówi o powstaniu tuneli. W 1944 roku Niemcy zaczęli przegrywać wojnę na wszystkich frontach, jest więc mało prawdopodobne by pomimo pracy robotników przymusowych (w bliskiej odległości znajdował się przecież obóz pracy – Zwangsarbeitslager Annaberg ) zdążyli wydrążyć taki tunel i obudować go przy pomocy cegieł. To byłoby to zbyt pracochłonne i czasochłonne - stwierdza Lipok. 

W tamtych czasach do budowy wszystkich schronów używano wyłącznie cementu.

- Przyglądając się dokładnie cegłom, na których występuje ta data zauważyć można także litery, wyglądające niczym inicjały. Zostawili je robotnicy przymusowi, niemieccy żołnierze, a może powstały jeszcze w późniejszym okresie? Co oznacza ta data – czy to dzień, w którym zaczęły tutaj spadać bomby, a może w ich wnętrzu zdarzył się jakiś wypadek? Może po prostu ktoś​ pozostawił po sobie ślad w postaci tych napisów, jak to i dziś robi młodzież w niektórych odwiedzanych przez siebie miejscach? - zastanawia się pan Mariusz. 

Teorii jest wiele 

Zdaniem wielu osób tunele pełniły rolę schronu przeciwlotniczego dla pracowników fabryki benzyny syntetycznej w pobliskich Zdzieszowicach. To wytłumaczenie wydaje się być jednak trochę naciągane, bo droga z zakładu do tuneli ma kilka kilometrów i prowadzi pod górkę. Gdyby rozpoczął się atak, pracownicy nie zdążyliby tu dobiegnąć. Jest też teoria mówiąca o tym, że tunele pełniły punkcję magazynu na paliwo, które produkowane było w Zdzieszowicach, a wykorzystywane przez wojska niemieckie stacjonujące w pobliskiej okolicy.

- Same tunele nie posiadają śladów bezpośredniego trafienia bombą lotniczą, ale są one bardzo widoczne w bliskiej okolicy, np. na trasie dojścia do tuneli. Po drodze możemy zauważyć wiele zachowanych do dzisiaj lejów powstałych w wyniku bombardowania. Ich liczba oraz bliskie skupienie mogą sugerować o dużym znaczeniu militarnym tych obiektów oraz o tym, że alianci robili wszystko, żeby je zniszczyć - uważa strzelczanin.

W tamtym czasie annogórskie zbocza nie były tak gęsto zalesione jak obecnie, dzięki czemu łatwiej można były wypatrzyć cel i go zaatakować. 

- Interesujące efekty daje obraz tej okolicy, który powstaje po laserowym skanowaniu terenu z wykorzystaniem systemu LIDAR. Metoda lotniczego skaningu laserowego polega na tworzeniu modelu powierzchni terenu na podstawie pomiaru odległości pomiędzy aparaturą pomiarową znajdującą się na pokładzie samolotu, a punktami terenowymi. Mówiąc w skrócie, LIDAR pozwala przeniknąć przez gęste zalesione tereny pokazując użytkownikowi sam poziom gruntu w miejscu, które najbardziej go interesuje. W ten sposób możemy wypatrzeć niewidoczne fundamenty nieistniejących już budynków i zlokalizować okopy, dawne forty, stare trakty czy nawet zaginione wsie i miasta - opowiada pasjonat historii. 

Kamieniołom i wagoniki

Istnieje też przypuszczenie, że "Hamburgi" mogły powstać już w XIX wieku i służyć jako magazyny lub schrony dla pracowników pobliskiego kamieniołomu. Ten znajdował się w miejscu, gdzie obecnie mamy amfiteatr i Pomnik Czynu Powstańczego.

-  Przez dziesięciolecia w kamieniołomie wydobywane były wapienie triasowe. Na mapie z 1749 roku nie widać jeszcze kamieniołomu ani wapiennika. Oznacza to, że w czasie gdy budowany był annogórski klasztor (lata 1733-1749) na miejscu nie było odkrywek, a surowiec potrzebny do budowy przywożony był m.in. z pobliskiego Kadłubca. Wydobycie kamienia wapiennego na Górze św. Anny rozpoczęło się na początku XIX wieku i skoncentrowane było wzdłuż wąskiej Doliny Krowioka. Zaczyna się ona poniżej dzisiejszego parkingu przy autostradzie, przechodzi przez amfiteatr i ciągnie w kierunku Zdzieszowic - mówi Mariusz Lipok.

Najpierw kamień łamano w dolnej części doliny, a później wapień przewożono do pieca wapienniczego, który znajdował się u wylotu Krowioka. W połowie XIX wieku wybudowano dwa nowe piece, z których jeden do dziś się zachował (na południowym skraju amfiteatru). 

- Wokół pieców rozpoczęto wzmożoną eksploatację górnej części Krowioka i do 1882 roku stare i nowe odkrywki utworzyły duży ciąg skalnych ścian na długości ok. 1 km. Całość była połączona kolejką wąskotorową ze stacją kolejową w Zdzieszowicach i trzema wapiennikami, które stały tuż obok torów, niedaleko obecnego przejazdu kolejowego w centrum miasta. Rozwój linii kolejowych w latach osiemdziesiątych XIX sprawił, że wyrobiska na Górze św. Anny przestały być konkurencyjne. Transport kamienia i wapna z leżących na nizinach kamieniołomów Strzelec Opolskich, Kamienia Śląskiego czy Gogolina był dużo tańszy niż zwożenie go ze szczytu Chełma, gdzie typowa kolej nie mogła dotrzeć. Wyrobisko powtórnie uruchomiono w pierwszym dziesięcioleciu XX wieku, jednak na bardzo krótko i po I wojnie światowej ostatecznie zaprzestano jego eksploatacji - opowiada strzelczanin. 

Można przypuszczać, że tunele były połączone kolejką wąskotorową. Osoby, które zwiedzały ich wnętrza wspominają o istnieniu śladów takiej kolejki w ich wnętrzu.

- Czy kiedyś poznamy prawdziwe informacje na temat przeznaczenia i budowy tych tuneli? Co kryje się za zwałami piasku? Jest wiele pytań, na które dobrze byłoby znać odpowiedź - uśmiecha się Mariusz Lipok. 

A może ktoś z naszych Czytelników posiada wiedzę na temat tajemniczych annogórskich tuneli? Piszcie na [email protected] lub dzwońcie pod numer 697 714 975. 

Tekst powstał przy współpracy z Mariuszem Lipokiem, autorem bloga "Historie znane i te mniej znane", www.historianbloog.blogspot.com. 

JG

Zdjęcia (1)

Podziel się:

Oceń:

Komentarze (1)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

ss
ss 23.03.2021, 18:48
Byłem za piaskiem

Pozostałe