Trzy nazwy, jedna góra

  • 19.10.2020, 09:26
  • MM
Trzy nazwy, jedna góra Gmina Leśnica

Trzy nazwy, jedna góra

Góra św. Anny to od wielu lat to cel pielgrzymek Ślązaków. Dziś miejsce to znamy tylko pod jedną nazwą. Nie zawsze jednak była to Góra św. Anny - jej kult zaczął się dopiero w XVI wieku, a tereny wokół góry już w pradawnych czasach były zamieszkiwane przez różne ludy, od epoki brązu do wczesnego średniowiecza. Jeszcze w publikacjach z okresu międzywojennego, w XX wieku, stosowano w odniesieniu do tego miejsca nazwę Góra Chełmska. Wiąże się z nią niezwykła legenda.

Góra i rzeka

Zanim na Śląsku zakorzeniło się chrześcijaństwo, mieszkańcy wierzyli w wielu pogańskich bożków. Wśród nich był półbóg Odran, który sprzeciwił się woli swego ojca, którym był albo bóg Perun, albo bóg Tohr. Odran nie chciał niszczyć siedlisk ludzkich.

Ten ubrany w żelazną zbroję rycerz-olbrzym został skazany na wygnanie na ziemię śląską. Wysłano go na wzniesienie, w które jego ojciec wcześniej uderzył gromem. Ze szczytu góry zaczęła wypływać gorąca lawa, a towarzyszył temu potworny hałas.

Powstały wulkan zalewał okolicę ognistą rzeką, siejąc wokół zniszczenie. Aby jeszcze mocniej ukarać Odrana, boski ojciec rozkazał mu zdjąć hełm zasłaniający uszy. Huk grzmotów i wybuchów miał sprawiać niepokornemu synowi dodatkowe cierpienia. Odran miał złożyć hełm u podnóża góry, ale nie wykonał polecenia ojca. Półbóg położył hełm na wulkanie, zatrzymując wypływającą rzekę ognistej masy.

Czyn Odrana tak zdenerwował jego ojca, że ten poraził błyskawicami oczy syna. Z oczu zaczęły wypływać ogromne ilości łez. Łzy utworzyły strumień wpływający do pobliskiej rzeki, a ogromny Odran zaczął się kurczyć, z każdą chwilą stawał się coraz mniejszy, a strumienie łez wzbierając w pobliskich rzeczkach i potokach znalazły ujście w wielkiej rzece nazwanej od jego imienia Odrą.

Jerzy, co chciał pokonać smoka

We wspomnieniach dotyczących Góry św. Anny pojawia się także nazwa Georgenberg - Góra Jerzego. Podobno kiedyś na górze mieszkał smok, który rabował okolicę, skazując okolicznych mieszkańców na nędzę. Wielu rycerzy próbowało go pokonać - bez skutku. W końcu gdzieś w odległej krainie urodził się chłopiec ze znamieniem w kształcie smoka na ramieniu. Zgodnie z legendą ludzie z takim znamieniem mają dar pokonywania smoków. Chłopiec miał na imię Georg (Jerzy) i podobno był potomkiem św. Jerzego.

Gdy chłopiec dorósł, wyruszył na poszukiwanie smoka. Najpierw jednak musiał stać się rycerzem. Traf chciał, że gdy chłopiec mył się w jeziorze, w pobliżu zatrzymała się drużyna krzyżowców, wyruszających pod Jerozolimę. Wśród rycerzy znalazł się lechicki książę, który rozpoznał znamię na ramieniu młodzieńca i zaproponował wstąpienie do jego drużyny. Przyrzekł, że jeśli naznaczony chłopak wykaże się w walce, pasuje go na rycerza.

Faktycznie młodzian wsławił się w boju i został rycerzem, gdy jednak wrócił pod Górę Chełmską, smoka już tam nie było. Georg był bardzo rozczarowany. Rozgoryczony postanowił zostać pustelnikiem. Książę podarował mu wspomnianą górę wraz z okolicznymi ziemiami. Rycerz Georg zarzucił rycerską zbroję i oddał się modlitwie.

Na wzniesieniu Chełmu wybudował pustelnię i małą kaplicę, po czasie jednak zupełnie znikł z ludzkich oczu. Wśród okolicznej ludności opowiadano, że opuścił pustelnię i wyruszył w świat w poszukiwaniu smoka. Jako pamiątkę po jego pobycie Górę Chełmską nazwano z rozkazu księcia Georgenberg - Górą Jerzego. Po pewnym czasie ludzie zapomnieli jednak o pustelniku i wrócili do starej pogańskiej nazwy Góry Chełmskiej.

Obecnie najbardziej znaną nazwą tego miejsca jest oczywiście Góra św. Anny, która upowszechniła się po wybudowaniu tam klasztoru franciszkanów oraz ustanowienia wspomnianego już kultu babki Jezusa.

Źródło:Norbert Wacławczyk, grupa More Antiqua, moreantiqua.com.

MM

Podziel się:

Oceń:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe