Było ciepło na pasterce

  • 25.12.2019, 13:15 (aktualizacja 02.01.2020, 16:21)
  • Martyna Mirek
Było ciepło na pasterce Dwie małe nagrzewnice pojawiły się przy ołtarzu

 

Kiedy ksiądz Norbert Nowainski przybył do Staniszcz Wielkich, na należącym do parafii polu za kościołem rosło zboże. Dziś część tego terenu zajmuje wybudowany przez gminę parking, a część w ostatnich tygodniach zajęła farma fotowoltaiczna.

W kościele w Staniszczach Wielkich około półtora roku temu zepsuł się stary, pamiętający najprawdopodobniej okres przedwojenny - kocioł węglowy. Od tego czasu świątynia nie była ogrzewana, co boleśnie odczuli parafianie w ubiegłą zimę. Budowa nowego systemu ogrzewania w zabytkowym kościele to nie lada problem. Parafia nie chciała wracać do nieekologicznego węgla, konserwator także miał swoje wytyczne do rodzaju ogrzewania. Po dogłębnych analizach rada parafialna zdecydowała, że najlepszym rozwiązaniem będą elektryczne promienniki ciepła zasilane własną energią elektryczną.

- To innowacyjne rozwiązanie, członkowie rady duszpasterskiej odwiedzili kilka parafii na terenie kraju, gdzie zastosowano taką technologię i się ona sprawdza - mówi ksiądz Norbert Nowainski. - Promienniki są włączane kilka minut przed nabożeństwami i działają na zasadzie podczerwieni - ogrzewają obecnych w kościele wiernych, a nie powietrze.

Przygotowaniem dokumentacji pod tę niezwykłą inwestycję zajął się członek rady parafialnej, inżynier Ryszard Libront. Firma Tauron zgodziła się przyjmować prąd, pomysły zaakceptował konserwator zabytków, a wojewódzki fundusz ochrony środowiska dał 109 tysięcy dotacji na realizację zadania. To około 50% kosztów inwestycji. Resztę parafia nazbierała z darowizn od wiernych.

Za kościołem stoi 75 paneli fotowoltaicznych. Energia z nich zasili kościół i przykościelne salki, które od lat są ogrzewane prądem z sieci. W kościele pojawiło się 10 napromienników. Urządzenia zamontowano ponad stacjami drogi krzyżowej i przy ołtarzu, na chórze i pod nim. Gdy wejdzie się do kościoła, można zauważyć czerwone światło we wnętrzu. To nie świąteczne ozdoby, a efekt, jaki dają nowe "kaloryfery".

Martyna Mirek

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe